Zaznacz stronę

Po miesiącu regularnego ssania oleju jestem w stanie opowiedzieć o wszystkich zaletach tej prostej kuracji detoksykującej. Pomimo początkowych nieprzyjemnych dolegliwości warto było wytrwać. O powodach, dlaczego warto wytrwać przeczytasz dalej.

Dlaczego ssać olej

Warto zadbać o zdrowie jamy ustnej, bo jej schorzenia mogą powodować dolegliwości w całym organizmie. Olej podczas ssania opłukuje całe wnętrze buzi i otacza oleistą membraną bakterie, wirusy, grzyby i inne niechciane pasożyty, których pozbywasz się wypluwając olej. Woda niestety nie ma takich właściwości oczyszczających.

Jak ssać olej

Ssać można każdy nierafinowany olej, jednak ze względu na właściwości najczęściej polecany jest olej sezamowy, kokosowy i słonecznikowy.

Ilość potrzebna do wypłukania jamy ustnej to około dwie łyżeczki. Olej ma dokładnie pokryć każdy skrawek jamy ustnej, dlatego ssiemy go przez zęby, płuczemy policzki i gardło. Pod żadnym pozorem nie można połknąć powstałej substancji, która zawiera cały arsenał bakterii. Wyssany olej wypluwamy do toalety i myjemy zęby oraz język normalną pastą. Całość powtarzamy rano i wieczorem przez około 15 minut.

Efekty ssania oleju

Używam ekologicznego, nierafinowanego oleju kokosowego, w ilości dwóch łyżeczek. Jednak najpierw biorę do buzi jedną łyżeczkę i dopiero gdy się rozpuści, dokładam drugą. Droga na skróty powodowała u mnie odruch wymiotny.

Pierwsze co zauważyłam po ssaniu oleju, to czyściejsze zęby niż po zwykłym szczotkowaniu. Następnym efektem, już mniej przyjemnym, był intensywny ból głowy, który utrzymywał się niecałe dwa dni. Wtedy też o godzinie dwudziestej lądowałam w łóżku, bo byłam nieprzytomna. Gdy skończyły się dolegliwości bólowe, pojawili się niechciani goście na mojej twarzy. Wysp pryszczy znikł również po dwóch dniach. Tydzień z ssaniem oleju to kolejne objawy oczyszczania. Tym razem jednak mniej nieprzyjemne. Wodnisty katar pojawiał się w godzinę po ssaniu oleju, dlatego wieczorem nie mogłam ssać oleju od razu przed zaśnięciem, bo pojawiający się nagle katar potrafił mnie obudzić. Po tygodniu objawy ustąpiły.

Po niecałych dwóch tygodniach zauważyłam dodatkowy zastrzyk energii. Nagle o północy mój mózg był w stanie normalnie funkcjonować, a poranki stawały się lżejsze, bo budziłam się wypoczęta nawet, gdy spałam krótko. To był również czas, gdy sezon grzewczy rozpoczął się na dobre w moim domu i przed kuracją konsekwencją tego ogrzewania był zapchany nos o poranku. Teraz nos jest drożny. Po miesiącu stwierdzam, że energii nie ubyło, sen jest nadal spokojny. Nie zauważyłam jednak wybielenia zębów oraz poprawy stanu cery.

Przez pierwsze dwa tygodnie zapisywałam uwagi odnośnie samopoczucia oraz pojawiające się efekty. Po dwóch tygodniach, nie dość że wyrobił się nawyk i poranna oraz wieczorna toaleta nie mogła się odbyć bez ssania oleju, to już nawet nie miałam czego wpisywać w uwagach, bo nic nowego nie zauważyłam, a moje samopoczucie fizyczne było cały czas dobre.

Nie kończę jednak tej kuracji w tym momencie, bo dodatkowa energia i brak zapchanego nosa są wystarczającymi powodami, żeby ją kontynuować.