Niektórzy mają telefon przyklejony do dłoni. Też kiedyś miałam. Od jakiegoś czasu pracuję nad pozbyciem się tego wstrętnego nawyku, jakim jest zaglądanie w każdej wolnej chwili w ekran telefonu. Kiedyś to zerkanie zajmowało w ciągu dnia nawet kilkanaście godzin! W związku z wielkimi postępami, które zrobiłam, chcę Ci pokazać jak mi się udało odkleić telefon od dłoni. 

Jakiś czas temu pisałam o tym, że tracę dni patrząc w telefon. Na szczęście nie doszło do sytuacji, że więcej czasu spędzałam z telefonem w ręce niż z rodziną, ale problem był zauważalny gołym okiem. Dni leciały, czas uciekał, a ja miałam poczucie, że stoję w miejscu. Telefon, który wcześniej był włączony przez nawet 16 godzin w ciągu dnia, obecnie jest aktywny przez dwie do maksymalnie pięciu godzin. Pomimo tego, że nadal wydaje się to dużą ilością, to obecnie dużo więcej tego czasu poświęcam na słuchanie podcastów, webinarów czy muzyki, niż bezwiedne przeglądanie kanałów społecznościowych.

Zmiana nastąpiła stopniowo, a prawdziwy przełom nastąpił niedawno.

Powiadomienia

Zaczęłam delikatnie od wyłączenia powiadomień na wyświetlaczu telefonu. Jedno zaznaczenie i żadna aplikacja, nie zostawia mi już powiadomień. Trudniej było mi się zabrać za odhaczenie powiadomień w poszczególnych aplikacjach, bo o ile na wyświetlaczu nie mam zbędnych rozpraszaczy, to nadal przy ikonce pojawia się cyfra informująca o ilości nieprzeczytanych powiadomień. Sukcesywnie, dzień po dniu zmieniałam ustawienia w używanych aplikacjach, żeby żadne korcące cyferki nie pojawiały się już przy ikonach. Ikony aplikacji z powiadomieniami,  z których nie chciałam zrezygnować, przeniosłam poza główny pulpit, żeby mnie nie rozpraszały przy każdym włączeniu ekranu.

Świadoma samokontrola

Zanim sięgnę po telefon, pytam sama siebie co chcę teraz zrobić. Czy jest to nuda, zapełnienie czasu, czy może chęć dodania nowego zdjęcia, posta, albo odpisanie na wiadomości. Ustalam też czas jaki poświęcę na tę czynność. Gdy stwierdzam, że to nuda, to również włączam telefon, żeby sprawdzić jakie zadanie mogę teraz odhaczyć z listy rzeczy do zrobienia. Bardzo pilnuję, by nieświadomie nie odpalać facebooka i nie scrollować walla.

Poza zasięgiem

Wykonując jakieś istotne dla mnie zadanie, które nie wymaga korzystania z telefonu, odkładam telefon poza zasięg ręki. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy jest w zasięgu, to wystarczy rzut oka na telefon, żeby się rozproszyć i poczuć chęć żeby sprawdzić nowe powiadomienia. Na początku zainstalowałam aplikację Forest: Stay focused, czyli ustalanie czasu, w którym nie można zaglądać do telefonu. W tym czasie wyrasta krzak (jeżeli ustawiłam czas do 20 min) albo drzewo (gdy nie zaglądałam do telefonu przez ponad 25 minut). Z czasem przestałam korzystać z tej aplikacji, bo potrafię się już nie rozpraszać obecnością telefonu, leżącego obok mnie.

Dezinstalacja

Przełomowym momentem w odwyku od telefonu był dzień, gdy odinstalowałam najczęściej używane gry. Krok bezwzględny, jednak dzięki temu pozbyłam się mojego największego pożeracza czasu. Przed spaniem potrafiłam przez godzinę przesuwać kulki po ekranie, teraz już tego nie robię. Zostawiłam kilka gier logicznych, które nie są uzależniające i włączam je, gdy mam ochotę wysilić swoje szare komórki w trochę inny sposób niż dotychczas, czyli bardzo rzadko.

Początek i koniec dnia

Po przebudzeniu i przed zaśnięciem nie patrzę w telefon. Na początku było to trudne, jednak z czasem okazało się, że w ciągu dnia pierwsze zerknięcie do telefonu jest przed południem, a ostatnie po usypaniu synka. Nic mnie nie omija, jestem nadal na bieżąco z moim grupami, w których czynnie się udzielam, oraz odpisuję na wiadomości nie wtedy kiedy ktoś napisze, tylko wtedy, kiedy mam na to czas. Takie proste, a takie trudne, bo na początku musiałam się mocno pilnować, żeby odrzucić nawyk sprawdzania nowych powiadomień.


Zdarza mi się, że wchodzę z domu nie biorąc w ogóle telefonu, co kiedyś było wręcz nie do pomyślenia. Brak telefonu w ręce wywoływał złość i lęk, że coś mnie omija. A omijało mnie tylko życie tu i teraz, gdy ten telefon był ciągle w mojej ręce.