Zaznacz stronę

To nie będzie typowa recenzja, więc jeżeli szukasz tu parametrów technicznych i porównania do poprzednich modeli, od razu możesz zamknąć tę stronę. To będzie typowo kobieca recenzja.

Tydzień temu przesiadłam się z Samsunga Galaxy S6 na S8 plus. Powodem zmiany nie był bynajmniej powód, że model S6 jest zbyt delikatny  (tzn. że ledwo się go dotknie to się coś włącza), bo ja dobrze wiedziałam gdzie go dotykać, tylko skończyła mi się obecna umowa u operatora telefonii komórkowej, więc mogłam sobie wybrać nowy telefon i skorzystałam z tej opcji.

Wygląd

Przejdźmy do kwestii dla mnie najistotniejszej. Samsung Galaxy S6 był złoty i metalowy, pod względem wyglądu ten model był idealny. Po nowy telefon do salonu operatora pojechałam bez sprawdzania dostępnej kolorystki. Jakże wielkie było moje rozczarowanie gdy się dowiedziałam, że mój operator nie ma w swojej gamie kolorystycznej złotego modelu! Byłam bliska zrezygnowania z umowy. Po wielogodzinnych pertraktacjach do wyboru dostałam Arctic Silver (srebrny), Orchid Gray (filetowoszary) i Midnight Black (czarny). No szału nie było, wzięłam ten który z orchideą nie ma nic wspólnego, ale stwierdziłam, że łatwiej będzie go znaleźć w torebce niż telefon czarny. Żaden case nie wchodzi w grę bo lubię cienkie telefony, więc grubość (w tym wypadku cienkość) i rozmiar ma znaczenie. Nowy model zdecydowanie lepiej leżyy w dłoni niż S6. Przez to, że jest większy to przyciski umieszczone są w miejscach, do których naturalnie i intuicyjnie sięgają moje palce.

Zdjęcia

Druga, po wyglądzie najważniejsza dla mnie kwestia to zdjęcia. Ich jakość jest porównywalna, chociaż dane techniczne oczywiście mówią, że S8 robi zdecydowanie lepsze zdjęcia, podobnie jak  z nagrywanymi filmami, ja nie dostrzegam różnicy. Co jednak mi się podoba w najnowszym modelu, że zdjęcia nie są zniekształcone, bo zamiast standardowych smartfonowych proporcji 9:16, możemy wybrać 3:4. W końcu mogę robić sobie selfie w poziomie i nie będę grubsza niż jestem w rzeczywistości!
Samsung w modelu S8 poszedł z duchem czasu i dodał filtry a’la snapchat do zdjęć i filmów, napisy z programów do obróbki zdjęć i „instagramowe” filtry, tylko wszystko może ustawić zanim zrobi się zdjęcie, czy nagra film. Fajny bajer do zabawy, bo na co dzień mało przydatny (chyba, że ktoś się codziennie bawi z dzieckiem i to jedyny sposób, żeby zakończyć marudzenie na najwyższym poziomie).

Szmery bajery

Wszelkie szmery bajery od samego włączenia telefonu robią duże wrażenie w najnowszym modelu Samsunga. W pół godziny S8 był idealną kopią poprzedniego modelu. Kontakty, zdjęcia, aplikacje, budzik, wszystko. Od A do Z. Wizja nagrywania po kolei setki aplikacji mnie przerażała, a tak rach ciach i już po krzyku.
Ponadto przemieszczająca się galaktyka na tapecie podczas poruszania telefonem wzbudzała lekki podziw. Wzbudzała, bo motyw został zmieniony, bo przy wygaszonym telefonie, magiczna galaktyka wyglądała jak drobinki kurzu na wyświetlaczu.
Odblokowywanie telefonu odciskiem palca z tyłu zamiast z przodu, zdecydowanie wygodniejsze. Dodawanie bezpiecznych lokalizacji, gdzie telefon w ogóle nie będzie się blokował, również ciekawe i warte uwagi. A co najlepsze, wszystkie te ustawienia w miarę korzystania z telefonu tworzą się same, przez automatyczne podpowiedzi telefonu.  Sama nie wpadłabym na to, żeby wchodzić w ustawienia i sprawdzać każde możliwe rozwiązanie, a tak mam mimowolnie dopasowany telefon do moim preferencji.

 


Nowy telefon mam stosunkowo krótko, ale przez te samoistne ustawianie się czuję, jakbym miała go od zawsze. Zgraliśmy się i nie rozstaniemy się przez najbliższe dwa lata.