Zaznacz stronę

Lato upłynęło mi pod hasłem „no make up w krótkich spodenkach”. Przez te dwa miesiące objadałam się muffinami, słuchałam różnorodnej muzyki, pisałam e-booka, żeby wieczorem oddać się przemyśleniom po modlitwie. Dalej przeczytasz jakie dokładnie cudowności umilały mi te dwa miesiące.

Rozpoczynam nowy cykl wpisów, gdzie będę się z Tobą dzieliła tym, co dobrego zrobiłam w ostatnim czasie dla ciała, umysłu i duszy. Liczę, że uda mi się Cię zainspirować i wypróbujesz coś z tego na sobie, a nawet mam nadzieję, że Ty zainspirujesz mnie, bo podzielisz się ze mną, jak Tobie minęły ostatnie dwa miesiące.

Ciało

Ponad tydzień urlopu spędziłam w Polsce i trafiłam na okres największych upałów. Nic więc dziwnego, że zrezygnowałam wtedy całkowicie z makijażu. Upały były dobrą wymówką, ale prawdą jest, że wyjątkowo przez te dwa miesiące makijaż nie był mi potrzebny. Szkoda mi było na niego czasu, bo pracowałam intensywnie nad Cudaviankami.  Bez makijażu czułam się lekko i  swobodnie, chociaż niespecjalnie atrakcyjnie. Dopiero niedawno wróciłam do codziennego malowania, ale prawie całe wakacje moja twarz była sauté.

Kolejną cudownością dla ciała, a dokładniej dla podniebienia okazały się moje wypieki. Ostatnimi czasy popsół mi się w piekarniku termoobieg, a pieczenie na dolnym i górnym ogrzewaniu paliło mi ciasta. Moje dotychczasowe pewniaki okazały się przypaloną klapą. Już myślałam, że będę musiała zrezygnować z tej przyjemności, jaką jest pieczenie, gdy okazało się, że muffiny się nie przypalają. Zaczęłam eksperymentować i teraz muffiny przynajmniej raz w tygodniu goszczą na moim stole. A robię wersje różne i na słodko i na słono (chociaż te na słono mają tylko jednego zwolennika – mnie). Nie podam też konkretnego przepisu bo próbuję różne, różniste i modyfikuję je wedle swoich preferencji czy akurat posiadanych składników. Jeżeli Ty również uwielbiasz muffiny, koniecznie napisz mi w komentarzu, jakie są Twoje ulubione? Moje ulubione to muffiny kakaowe z wiśniami, darzę je miłością dozgonną i mogłabym je jeść codziennie.

Umysł

O ile we wcześniejszych latach chodziłam głównie w sukienkach różnych długości, o tyle krótkie spodenki nawet w domu mi „nie leżały” dobrze na pośladkach. W te lato sukienki za to dla mnie nie istnieją. Non stop chodzę w krótkich spodenkach. Nabyłam 3 pary pary mieszczące moje obecne gabaryty i chodzę w nich cały czas na zmianę. Dlaczego więc wylądowało to w umyśle, a nie w ciele? To nie ciało mi się zmieniło (chociaż to też, ale nie w tą stronę, która by bardziej pasowała do spodenek), tylko moje myślenie. Kiedyś mi się wydawało, że nie mogę chodzić w krótkich spodenkach, a teraz mam to po prostu w poważaniu, że kogoś może razić mój cellulit. Mam prawo się nie pocić latem i czuć się wygodnie. Ponadto Radzka w końcu doradziła jak dopierać odpowiednie szorty – rozmiar większe, a nawet dwa. I teraz luzik, moje baleroniki nie wyglądają aż tak źle.

Muszę się pochwalić, bo to przełomowe dla mnie przedwsięzięcie. Pod koniec sierpnia skończyłam pisać w końcu e-booka „Budowanie samodyscypliny poprzez działanie” i jest już dostępny do pobrania po zapisaniu się na newsletter. Jestem z siebie dumna, że doprowadziłam te zadanie do końca, bo wiele spraw utrudniało mi jego dokończenie (stąd też miesięczna obsuwa z jego publikacją). Wiele godzin pisania, poprawiania, edytowania i wiele zamian do samego końca. Efekt końcowy tej pracy nie jest idealny, bo już teraz parę rzeczy bym w nim zmieniła, ale póki co muszę odpocząć i drugie wydanie rozszerzone zrobię w nowym roku. Tymczasem na fanpage Cudavianki lżejszy gabarytowo temat, ale równie ważny. 1-go września Cudowne Kobiety rozpoczynają 5-cio minutowe wyzwanie poprawiające nastrój. Więcej szczegółów wkrótce na blogu.

Dusza

Wcześniej korzystałam z aplikacji Spotify sporadycznie, dopiero w te wakacje zaczęłam korzystać z niej codziennie. I o ile pewnie nadal nie potrafię wykorzystać wielu jej funkcji, to nie wyobrażam sobie innego sposobu na rozpoczęcie czy zakończenie dnia. Za każdym razem jak włączę ten program pokazuje mi się wybór list z piosenkami od muzyki klasycznej, po India dance, czy rap. Każdy rodzaj muzyki w zależności od nastroju. Propozycje list zmieniają się w zależności od pory dnia. Uwielbiam to! A jeszcze w dodatku można korzystać z niego za darmo (są jakieś reklamy, ale nie rzucają się one w ucho, nie są w ogóle namolne) i to zarówno na komputerze i laptopie! No cud malina.

Od bardzo dawna na moim telefonie jest aplikacja Modlitwa w drodze, przez długi czas nie miałam odwagi z niej korzystać. Bałam się, że będzie za ciężko, patetycznie i w klimacie niedzielnego kazania, po którym wierni zamiast czuć się lepiej, czują ciężkość na sercu. Okazało się, że jest głęboko, przystępnie i relaksująco (!). Czytane są przypowieści z Ewangelii, okraszone kilkoma pytaniami, które zmuszają do przemyśleń. Całość zamyka (w sumie też rozpoczyna) cudowna kościelna muzyka. Dziesięć minut przed zaśnięciem poświęcam właśnie na odsłuchanie modlitwy na dany dzień. Dzięki temu zasypiam mając w głowie dobre myśl i odczuwając wdzięczność za miniony dzień.


Mam nadzieję, że spodoba Ci się ten cykl i będziesz się dzieliła również ze mną swoim cudownościami miesiąca. Wrzesień będzie wyjątkowy i już nie mogę się doczekać, jakie cudowności uda mi się wyłowić.