Zaznacz stronę

Odczuwam lekki ścisk w żołądku, gdy zaczynam pisać tę serię. Dotychczas gdybałam sobie, planowałam w myślach i opowiadałam innym o luźnych pomysłach. Teraz gdy oficjalnie to zapisuję i upubliczniam, to już nie będzie odwrotu i niejako od teraz jestem zobowiązana, żeby zrealizować obrany cel. 

Nigdy nie poświęcałam nauce rysunku zbyt dużo czasu. Lubiłam kolorowanie, rysowanie, tworzenie, ale nigdy specjalnie nie dałam się ponieść tej zabawie, żeby odnaleźć w niej pasję.

Od kolorowanek po grafikę

Moje pierwsze wspomnienia sięgają czasu gdy miałam może pięć lat i w pokoju brakowało nawet biurka. Kolorowałam na blacie jasnobrązowej peerelowskiej meblościanki kolorowankę z myszką miki. Pamiętam zapach świeżego druku, kredek i gumki do gumowania o specyficznej cukierkowej woni. Garnęłam się do tego, a po skończonym kolorowaniu z namaszczeniem ostrzyłam kredki.  Nie pamiętam swoich rysunków z tamtego okresu.

W szkole lubiłam wszelkie prace plastyczne. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie były one dziełami sztuki, chociaż w tamtym momencie byłam przekonana o ich wyjątkowości. Odnalazłam kilka rysunków z tamtego okresu i mam dziwne poczucie, że wtedy lepiej rysowałam niż teraz. Próbowałam stworzyć komiks swojego życia, czyli pierwsze lata jako nastolatka i pierwsza platoniczna miłość. Na myśl o tym, na mojej twarzy pojawia się uśmiech uznania i żal. Żal, że zabrakło samodyscypliny, bo gdybym kontynuowała ten pomysł przez lata, to stworzyłabym wyjątkowy pamiętnik, więc uznanie za pomysł.

Po gimnazjum chciałam zdawać do liceum plastycznego, ale wystraszyła mnie ilość koniecznych prac do przedłożenia, bo żadnej teczki nie posiadałam (zresztą nadal nie posiadam). Nie brałam również udziału, w żadnych konkursach czy wystawach. Temat nie istniał, chociaż czułam potrzebę tworzenia. Wyżywałam się w tańcu, którego się uczyłam, a  którego potem uczyłam innych.

W pracy zajmowałam się zupełnie nietwórczymi biurowymi czynnościami, a mimo to ciągnęło mnie do tworzenia. Tworzyłam kolorowe tabelki, plakaty i ogłoszenia. Te czynności, chociaż zupełnie niepriorytetowe, realizowałam godzinami po godzinach i zupełnie nie było mi żal tego czasu.

Uruchomienie pierwszego oraz drugiego bloga, pobudziło dziecięce marzenia o rysowaniu. O ile do pisania często muszę się zmuszać, bo mam świadomość, że mój styl nie jest najwyższych lotów, to obrabiając zdjęcia i tworząc proste grafiki czuję się jak ryba w wodzie.

Plan działania

Plan jest taki, żeby się naumieć rysować i obsługiwać photoshopa na przyzwoitym zaawansowanym poziomie. Przyjdzie czas również na inne rzeczy. Póki co rysuję mega proste rysunki dla dzieci, żeby na nowo oswoić się z ołówkiem i kartką. Gdybym rozwijała te hobby od wczesnych lat dzieciństwa wraz z wiekiem zdobyłabym umiejętności i na podstawie tych umiejętności obrałabym życiowy cel. Zaczęłam od drugiej strony. Mam wizję, czuję cel, ale nie mam umiejętności. Wizja przytłacza, bo jest ogromna, ale nie poddaję się strachowi i nie stoję w miejscu. Robię malutkie niepewne kroczki w kierunku obranego celu.


To będzie seria odcinków, która przedstawi Ci moją drogę realizacji kolejnego marzenia. Jak widzisz to dopiero początek tej drogi, więc spodziewaj się, że będziesz towarzyszyć mi we wzlotach i upadkach, ale bądź pewna że dobrnę do końca.
Ja jestem tego pewna.